O aplikacjiCennikNarzędziaArtykułyKontakt
LogowaniePobierz aplikację
Wróć do artykułów
dzień ziemiekologiabioróżnorodnośćzapylaczedzikie pszczoły

Dzień Ziemi: Dlaczego pszczoły są naprawdę ważne

Autor: Tereza Říhová·22 kwietnia 2026·7 min czytania

22 kwietnia obchodzimy Dzień Ziemi i w mediach pojawia się zwyczajowa lawina haseł typu: „Bez pszczół wyginiemy za cztery lata", „Ratuj pszczoły, postaw sobie ul", „Einstein ostrzegał". Większość z tego jest nieprawdziwa lub przynajmniej wprowadza w błąd. Prawda o tym, dlaczego pszczoły naprawdę mają znaczenie, jest jednak jeszcze ciekawsza. I jako pszczelarzom opłaca się ją znać, aby pomagać tam, gdzie ma to sens.

Ten artykuł nie ma na celu umniejszania roli pszczół. Wręcz przeciwnie. Kiedy zrozumiemy, jak ekosystem naprawdę działa, możemy z Dnia Ziemi zrobić coś więcej niż tylko udostępnianie zdjęcia pszczół na Instagramie. Uporządkujmy sobie, co się mówi o pszczołach, co o nich wiemy i na co zasługują większą uwagę.

Czy ludzkość wyginie, gdy znikną pszczoły? Krótka odpowiedź: nie

Zacznijmy od nieprzyjemnej prawdy. Główne zboża, które żywią świat – pszenica, ryż, kukurydza, jęczmień, żyto – są zapylane przez wiatr. Do reprodukcji nie potrzebują zapylaczy. Tak samo ziemniaki, soja (samopylna) czy trzcina cukrowa. Według badania Klein opublikowanego w Proceedings of the Royal Society B z 2007 roku, zapylacze przyczyniają się do 75% światowych upraw, ale objętościowo to tylko około 35% naszej żywności.

Przekładając to: gdyby z dnia na dzień zniknęli wszyscy zapylacze, ludzkość by nie wyginęła. Stracilibyśmy owoce, większość warzyw, orzechy, kawę, kakao, rzepak, słonecznik, przyprawy – i z tym ogromną część różnorodności oraz witamin w diecie. Byłaby to katastrofa żywnościowa i zdrowotna, ale nie apokalipsa, o której mówią plakaty. Ta prawda jest ważna, ponieważ dramatyzowanie często prowadzi do tego, że ludzie pomagają źle lub wcale, gdy potem okazuje się, że rzeczywistość nie jest aż tak straszna.

To, co istotne, ukrywa się gdzie indziej. Jeremy Ollerton ze współpracownikami w Oikos z 2011 roku wyliczył, że 87,5% wszystkich roślin kwitnących na świecie zależy w pewnym stopniu od zapylaczy. Tutaj chodzi już nie tylko o to, co mamy na talerzu. Chodzi o cały ekosystem: krzewy, drzewa, zioła, łąki, na których zależą ptaki, ssaki, owady i w konsekwencji wszystko inne. Gdyby faktycznie zniknęli zapylacze, kolaps nastąpiłby nie w supermarkecie, ale w otaczającym nas krajobrazie.

Co faktycznie zapyla pszczoła miodna – a co nie

Tu pojawia się drugi ważny punkt zwrotny. Kiedy ludzie mówią „pszczółka", myślą o Apis mellifera, czyli pszczole miodnej z ula. Tymczasem z punktu widzenia globalnego zapylania jest ona tylko jednym z zawodników – a w przypadku niektórych upraw nawet nie najlepszym.

Garibaldi i zespół opublikowali w 2013 roku w Science obszerną metaanalizę z 41 systemów rolniczych i doszli do zaskakującego wniosku: dzikie zapylacze zwiększają skuteczność zawiązywania owoców roślin niezależnie od obecności pszczół miodnych. Dla jabłek, gruszek, dyni, truskawek czy borówek samotne pszczoły i trzmiele są często skuteczniejsze niż pszczoły z uli. W przypadku pomidorów zapylać kwiat potrafi tylko trzmiel – jego wibracyjne zapylanie („buzz pollination") pszczoła miodna nie opanowała.

Pszczoła miodna jest nieoceniona w jednym konkretnym trybie: masowym, skoordynowanym zbieraniu nektaru na monokulturach (rzepak, słonecznik, sady owocowe). Tam, gdzie trzeba w ciągu kilku dni zapylić hektary kwitnących drzew, ul z 50 000 robotnic jest ekonomicznie bezkonkurencyjny. Ale na mniejszą skalę, na terenach otwartych, w ogrodach, w ekosystemach leśnych dzikie zapylacze są równorzędne lub lepsze.

Naprawdę zagrożone nie są pszczoły miodne – lecz samotnice i trzmiele

To najczęstsze nieporozumienie. Pszczoła miodna nie jest gatunkiem zagrożonym. Wręcz przeciwnie. Według danych FAO liczba uli na świecie w ciągu ostatnich 60 lat stabilnie rośnie – około 65%. W Polsce mamy ponad 700 000 zarejestrowanych rodzin pszczelich i liczba pszczelarzy stale rośnie. Z punktu widzenia ochrony gatunków Apis mellifera jest w podobnej sytuacji jak krowa: zwierzę gospodarskie, które nigdzie nie znika, bo ludzie je hodują.

Prawdziwie zagrożone są dzikie gatunki. Goulson, Nicholls, Botías i Rotheray w badaniu w Science z 2015 roku wykazali, że spadek liczby dzikich zapylaczy jest spowodowany połączeniem pasożytów, pestycydów i przede wszystkim utraty kwiecistych siedlisk. W Europie zanikło ponad 75% biomasy latających owadów w ciągu ostatnich 27 lat według słynnego badania Hallmanna z 2017 roku (PLOS ONE) – a dzikie zapylacze są częścią tej statystyki.

A teraz przychodzi nieprzyjemny paradoks: masowa hodowla pszczół miodnych może szkodzić dzikim zapylaczom. Konkurencja o nektar i pyłek, przenoszenie patogenów z uli do środowiska naturalnego, pszczoła gospodarska wypiera samotnice z atrakcyjnych źródeł. Badanie Henry’ego i Rodeta z 2018 roku w Scientific Reports pokazało bezpośredni negatywny wpływ wysokiej gęstości uli na dzikie zapylacze w rezerwatach. Dlatego gdy komuś mówimy „ratuj pszczoły, kup ul", w niektórych kontekstach właściwie zalecamy odwrotnie.

Dlaczego mimo to pszczoły miodne mają znaczenie

Wszystko to nie oznacza, że pszczoły miodne nie są ważne. Są. Tyle że inaczej, niż piszą plakaty.

Po pierwsze, są ekonomicznie niezbędne dla rolnictwa. Bez nich sady, pola rzepaku i część produkcji warzywnej nie istniałaby w dzisiejszej formie. Po drugie, są biologicznymi wskaźnikami – gdy rodziny pszczele zaczynają collapsować, to ostrzeżenie o stanie krajobrazu, pestycydach i klimacie. Pszczelarz, który uważnie obserwuje swoje ule, jest w zasadzie człowiekiem z detektorem ekosystemu w ogrodzie.

A po trzecie – i to coś, o czym się mało mówi – pszczelarze często są pierwsi, którzy zauważają zmiany w krajobrazie. Gdy zanikają pożytki lipowe, gdy rzepak kwitnie o trzy tygodnie wcześniej niż przed dziesięciu laty, gdy pojawiają się nowe choroby, to właśnie zapisy z pasiek tworzą jedną z najdłuższych i najgęstszych ciągłych serii danych o stanie świata owadów w Europie.

Co naprawdę pomaga (a co to tylko marketing)

Jeśli chcesz zachować się sensownie w Dniu Ziemi, oto co według nauki naprawdę działa – uporządkowane od najskuteczniejszego:

  1. Nie kosić trawnika co tydzień. Jeden niekoszony pas kwitnących mniszków, koniczyny i jasnot nakarmi więcej zapylaczy niż hektar „ozdobnej" angielskiej trawy. To jest całkowicie za darmo i ma natychmiastowy efekt.
  2. Posadzić rośliny kwitnące w różnych okresach. Kryzys dla zapylaczy bywa często w lipcu i sierpniu, gdy rzepak i lipa przekwitają. Lawenda, szałwia, macierzanka, słonecznik, gryka – cokolwiek, co kwitnie w czasie przestoju.
  3. Hotele dla owadów i odsłonięte fragmenty gleby. 70% samotnych pszczół gniazduje w ziemi, nie w drewnianych „hotelach". Nagie miejsce z ziemią w ogrodzie zrobi więcej niż dwadzieścia hoteli z marketu budowlanego.
  4. Nie stosować insektycydów w ciągu dnia, gdy latają pszczoły. Jeśli naprawdę musisz, opryskiwać o zmierzchu, z dala od kwitnących roślin.
  5. Wspierać lokalnych pszczelarzy, kupując miód. Mali pszczelarze często jednocześnie dbają o krajobraz, kwitnące pasy i sady owocowe.

A co nie jest najważniejsze, choć tak się wydaje: kupowanie ula tylko po to, by „ratować przyrodę". Jeśli chcesz pszczelarzyć, rób to, bo interesujesz się biologią, rzemiosłem i miodem. Nie dlatego, że w ten sposób ratujesz planetę – ona ci za to nie podziękuje, a dzikie pszczoły tym bardziej nie.

Rola pszczelarza w Dniu Ziemi

Jeśli już hodujemy pszczoły, najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić w Dniu Ziemi, jest być troskliwym, świadomym i odpowiedzialnym pszczelarzem. To oznacza:

  • Sumiennie zwalczać warrozę i nie rozprzestrzeniać jej na krajobraz – słabe lub chore rodziny to zagrożenie dla dzikich zapylaczy w pobliżu.
  • Nie przeciążać krajobrazu uli – jeden pszczelarz z dwustoma rodzinami w małym rezerwacie może lokalnie wypierać dzikie gatunki.
  • Obserwować, co się dzieje w okolicy. Analizy pyłkowe, kwitnące pasy, zmiany w terminach pożytków – to wszystko są dane, które mają wartość.
  • Prowadzić zapisy. Jak często piszemy – dane z sezonu są najcenniejszą rzeczą, jaką jako pszczelarze wynosimy. I to nie tylko dla własnej pasieki.

Aplikacja Beentry jest tutaj pomocnikiem, który łatwo i wielokrotnie pozwala zanotować wszystko, co potrzebne przy ulu – siłę, zdrowie, pożytek, wagę, warrozę. Z tego rośnie zarówno twoje własne doświadczenie, jak i szerszy obraz stanu pszczelarskiego krajobrazu w Polsce. Jeśli interesuje cię rozprzestrzenianie się chorób w regionie, zobacz mapę chorób – zobaczysz w czasie rzeczywistym, co się dzieje w twojej okolicy.

Dzień Ziemi nie jest o panice, lecz o uważności

Jeśli masz wynieść z tego artykułu jedną myśl: pszczółki naprawdę są ważne, ale zupełnie inaczej, niż piszą na plakatach. Pszczoła miodna jest gospodarska i ma się dobrze. To dzikie pszczoły, trzmiele, motyle i inni zapylacze utrzymują 87,5% roślin kwitnących na Ziemi. A najlepsza pomoc, jaką możemy im dać, to nie kupić ul – to nie kosić trawy, sadzić kwitnące rośliny w różnych porach i szanować, że krajobraz ma własną równowagę.

Dla nas, którzy hodujemy pszczoły, Dzień Ziemi to dobra okazja, by zastanowić się, czy robimy to odpowiedzialnie. Jeśli tak – dziękujemy. Jeśli chcesz zacząć uważniej obserwować swoje rodziny, wypróbuj Beentry za darmo lub pobierz aplikację w App Store lub na Google Play. Z dobrych zapisów przecież rośnie nie tylko lepsze pszczelarstwo, ale i lepsze zrozumienie tego, co naprawdę dzieje się w naszej okolicy.

Źródła i literatura

  1. Klein, Alexandra-Maria; Vaissière, Bernard E.; Cane, James H.; Steffan-Dewenter, Ingolf; Cunningham, Saul A.; Kremen, Claire; Tscharntke, Teja — Importance of pollinators in changing landscapes for world crops, Proceedings of the Royal Society B, 2007. link
  2. Ollerton, Jeff; Winfree, Rachael; Tarrant, Sam — How many flowering plants are pollinated by animals?, Oikos, 2011. link
  3. Garibaldi, Lucas A. i in. — Wild Pollinators Enhance Fruit Set of Crops Regardless of Honey Bee Abundance, Science, 2013. link
  4. Goulson, Dave; Nicholls, Elizabeth; Botías, Cristina; Rotheray, Ellen L. — Bee declines driven by combined stress from parasites, pesticides, and lack of flowers, Science, 2015. link
  5. Hallmann, Caspar A. i in. — More than 75 percent decline over 27 years in total flying insect biomass in protected areas, PLOS ONE, 2017. link
  6. Henry, Mickaël; Rodet, Guy — Controlling the impact of the managed honeybee on wild bees in protected areas, Scientific Reports, 2018. link
  7. Aizen, Marcelo A.; Harder, Lawrence D. — The global stock of domesticated honey bees is growing slower than agricultural demand for pollination, Current Biology, 2009. link
  8. IPBES — Assessment Report on Pollinators, Pollination and Food Production, Intergovernmental Science-Policy Platform on Biodiversity and Ecosystem Services, 2016. link